Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Wiatr zmiany
2020-07-06
Olga Dryndova

W białoruskim społeczeństwie od kilku miesięcy czuć powiew wiatru zmiany. Przejawia się on przede wszystkim w bezprecedensowej samoorganizacji społecznej i solidarności, która towarzyszy Białorusinom w pandemii, niejako bezpośrednio przechodząc też do trwającej obecnie kampanii prezydenckiej. Zdjęcia tłumów czekających godzinami w kolejkach, aby złożyć podpis pod „jakimkolwiek kandydatem, byle nie Łukaszenką”, są dowodem, że niespodziewane i szybkie upolitycznienie dużych grup społecznych przekracza dotychczasowy zasięg oddziaływania białoruskiej opozycji.

Samoorganizacja, solidarność i polityzacja to trzy słowa kluczowe, które określiły białoruską wiosnę 2020 roku. Warto zatem bliżej przyjrzeć się, co za nimi stoi, by zrozumieć, co obecna sytuacja mówi o białoruskim społeczeństwie.

 

Obywatelska kwarantanna

Niestandardowy sposób na „partyzancką” walkę z koronawirusem zaproponowany społeczeństwu przez białoruskie władze, jak również brak koordynacji w zarządzaniu kryzysowym oraz konsekwencji w przekazach komunikacyjnych rządu podczas pandemii doprowadziły do niespodziewanego zjawiska ogromnej samoorganizacji społeczeństwa. Uwidoczniła się ona na wielu płaszczyznach. W reakcji na brak epidemiologicznych wytycznych państwowych instytucji przedstawiciele biznesu, jak również pojedynczy obywatele zainicjowali tak zwaną kwarantannę obywatelską. W jej ramach firmy i pracownicy wykonywali pracę z domu, ludzie zaczęli ograniczać kontakty społeczne oraz podejmowano działania mające na celu podnoszenie świadomości społeczeństwa na temat wirusa. Wspierali ich w tych wysiłkach pracownicy służby zdrowia – publikowali amatorsko zrobione filmiki rozpowszechniane szerokiej publiczności w sieci. Szkoły wyższe i władze lokalne znalazły się w sytuacji, w której po raz pierwszy zostały zmuszone do podejmowania samodzielnych decyzji w kwestii działań mających na celu walkę z wirusem. W ramach chyba największej w historii Białorusi akcji charytatywnej – Bycovid19 – szpitale otrzymały niezbędny sprzęt zakupiony ze środków pozyskanych od osób prywatnych i firm. Łącznie dzięki ich darowiznom udało się zebrać 250 tysięcy dolarów na cele medyczne. Co jednak najważniejsze,  kampania ta zjednoczyła osoby prywatne, przedstawicieli społeczeństwa obywatelskiego, pracowników Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych, a także przedstawicieli białoruskiej diaspory. Według szacunków Andreja Stryżaka w Bycovid19 zaangażowało się około 1,5 tysiąca osób.

Fala solidarności w pewnym sensie połączyła pandemię z sierpniowymi wyborami prezydenckimi. Dlatego lekarz, który stracił pracę po tym, jak na spotkaniu z jednym z niezależnych kandydatów na prezydenta skrytykował politykę białoruskiego państwa wobec pandemii, mógł otrzymać – dzięki zbiórce crowdfundingowej – odpowiednik swojego rocznego wynagrodzenia (około 5,4 tysiąca dolarów). W tym samym duchu udało się zebrać ponad sto tysięcy podpisów pod kandydaturą Swiatłany Cichanouskiej, gdy odmówiono rejestracji kandydatury jej męża, znanego blogera Siarhieja Cichanouskiego. Wiele osób podpisało się pod tą kandydaturą, nawet nie wiedząc, gdzie pracuje Cichanouska. Podpisywano się w imię solidarności i wierności zasadom, a zarazem w geście protestu przeciwko Alaksandrowi Łukaszence.

Po zatrzymaniu Wiktara Babaryki, głównego rywala Łukaszenki w wyścigu o fotel prezydencki, Białorusini w różnych miastach zaczęli ustawiać się w kolejki do zbierania podpisów, te zaś przemieniły się w „łańcuchy solidarności”.  W mniejszych miejscowościach samoorganizacja przyjęła głównie formę działań w mediach społecznościowych oraz inicjatyw lokalnych aktywistów, niekoniecznie powiązanych ze zorganizowanymi siłami opozycji.

 

Sasza 3%

Ważną częścią działań solidarnościowych i oporu politycznego Białorusinów stał się humor. W odpowiedzi na mobbingujące i obrażające wypowiedzi prezydenta, w rodzaju: „Jak może żyć osoba ważąca sto trzydzieści pięć kilogramów?” lub „Dlaczego ktoś, kto jutro skończy osiemdziesiąt lat, chodzi jeszcze po ulicach?”, Białorusini zorganizowali akcję pod znamiennym tytułem Ostatnie słowo prezydenta. W jej ramach publikowali własne klepsydry z informacją, jakoby zmarli na COVID-19.

„Sasza 3%” to obecnie najpopularniejszy mem w białoruskim internecie. Powstał w reakcji na zakaz prowadzenia internetowych sondaży. Pokazywały poparcie dla urzędującego prezydenta oscylujące pomiędzy 3 a 6 procentami. Liczby te najprawdopodobniej nie odzwierciedlają rzeczywistości, gdyż według oficjalnych danych tylko w Mińsku poziom zaufania do Łukaszenki wynosił w kwietniu 24 procent, jednak samo ich pokazanie zdecydowanie obniża oczekiwany przez Łukaszenkę poziom legitymizacji jego władzy, a równocześnie ujawnia, że znaczna część białoruskiego społeczeństwa nie szanuje obecnie prezydenta. Innym przykładem desakralizacji i odczłowieczenia Łukaszenki jest stworzony przez Siarhieja Cichanouskiego slogan „Stop karaluch”. Porównanie Łukaszenki do wzbudzającego obrzydzenie robaka zostało wyjęte z emocjonalnego przemówienia starszej pani, która 31 marca wyraziła swoją złość na bezczelność białoruskich władz. Wideo z nagraniem tego wydarzenia obejrzało na YouTubie już ponad milion osób.

Samoorganizacja i solidarność w czasach pandemii nie są niczym zaskakującym – również w autokratycznych państwach poradzieckich, gdzie brak odpowiednich reakcji państwa i dodatkowy czas wolny aktywizują obywateli. Na Białorusi zjawisko to ma jednak znaczący wpływ na przebieg obecnej kampanii prezydenckiej i z tego powodu zasługuje na uwagę.

Społeczeństwo białoruskie słynie z paternalizmu i wysokich oczekiwań wobec państwa, szczególnie w takich obszarach, jak gospodarka i życie społeczne. Niemniej ostatnie dane z badań opinii publicznej przeprowadzonych przez IPM (2018) i MIA Research (2019) wskazują na stosunkowo niski poziom aprobaty dla państwowego paternalizmu wśród ponad 60 procent respondentów. Badania te pokazują również, że we wszystkich przedziałach wiekowych Białorusini liczą przede wszystkim na siebie. Wymuszona przez sytuację wiara we własne siły widoczna jest zwłaszcza w odniesieniu do takich obszarów, jak edukacja, zdrowie czy praca. Co więcej, w ciągu dziesięciu lat (od 2008 do 2018 roku) odsetek osób wyznających wartości prorynkowe wzrósł z 12,4 do 27,5 procent.

Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym. Natomiast ponad 64 procent nie ufało ani politykom, ani urzędnikom. Takie tendencje przyczyniły się może do późniejszej samoorganizacji ludzi, która przybrała postać „obywatelskiej kwarantanny”. Działo się to w czasie, gdy państwo odizolowało się od obywateli, przez co dodatkowo traciło ich zaufanie.

 

Małe zwycięstwa

Badania Centrum Transformacji Europejskiej wskazały na podwojenie się liczby osób, które na Białorusi identyfikują się jako ludzie radzieccy. W 2007 roku ich odsetek w społeczeństwie wynosił 12,7, podczas gdy w roku 2016 już 25,6. Co ciekawe, radzieckie doświadczenie zdaje się wzmacniać wśród Białorusinów gotowość do solidarności z innymi. Osoby, które mocno utożsamiają się jako ludzie radzieccy, okazują się również dwa razy bardziej skłonne do udziału w działaniach solidarnościowych niż ci, którzy tak o sobie nie mówią. Za byciem człowiekiem radzieckim nie idzie jednak samoorganizacja. Działania solidarnościowe są na Białorusi podejmowane zarówno przez państwo, jak i innych aktorów społecznych oraz aktywistów.

Badania tego samego centrum z roku 2017 potwierdzają tę hipotezę. Wynika z nich mianowicie, że jedynie 5 procent Białorusinów ma doświadczenie w nieformalnych działaniach lub inicjatywach wspólnotowych, a najbardziej rozpowszechnionymi formami samoorganizacji są akcje humanitarne i zbiórki crowdfundingowe. To właśnie tego typu działania rozpoczęły ostatniej wiosny falę solidarności w białoruskim społeczeństwie. Zaangażowanie się w nie dało wielu osobom nie tylko poczucie „małych zwycięstw”, lecz również – w dłuższej perspektywie czasowej – podniosło poziom zaufania społecznego, które na Białorusi osiąga raczej niski pułap. W 2018 roku jedynie 52 procent badanych twierdziło, że ufa innym ludziom czy organizacjom społecznym.

Podsumowując, można stwierdzić, że „wyuczona” solidarność i zaufanie do innych (ale nie do instytucji), którego Białorusini doświadczyli w czasie pandemii, połączone z ogromnym  niezadowoleniem z reakcji państwa na COVID-19, co uwidoczniły ich reakcje na COVID-19, wraz z ogólnym osłabnięciem gospodarki przyczyniły się znacząco do obecnej fali polityzacji białoruskiego społeczeństwa.

 

Kolejna część artykułu, poświęcona polityzacji, zostanie opublikowana w najbliższym czasie. 

Zdjęcie © Uladzimir Kalada

 

Olga Dryndova - redaktorka magazynu Belarus-Analysen (Research Centre for East European Studies at the University of Bremen), ekspertka krajowa ds. Białorusi w Varieties of Democracy Institute in Sweden (2020) i wiceprzewodnicząca German-Belarusian Society (DBG) w Berlinie.


Powrót
Najnowsze

Przed wyrokiem. Sprawa Dmitrijewa

21.07.2020
Czytaj dalej

Niewidzialni Inni

20.07.2020
Anton Saifullayeu Tadeusz Giczan
Czytaj dalej

Wiatr zmiany

06.07.2020
Olga Dryndova

 Słabnący paternalizm państwowy na Białorusi łączy się z niskim poczuciem zaufania do władz. Według badań z lat 2017–2018 jedynie około 40 procent Białorusinów ufało władzom państwowym, w tym 34 procent ministrom, a 33 procent władzom lokalnym.

 
Czytaj dalej

„Nas tu nie ma” czyli niesłyszalny głos białoruskiego środowiska LGBT

29.06.2020
Maxim Rust Nick Antipov Nasta Mancewicz Milana Levitskaya
Czytaj dalej

Kampania prezydencka na Białorusi: (nie)oczywiste wybory

26.06.2020
Maxim Rust Yahor Azarkevich
Czytaj dalej

Społeczeństwo obywatelskie na Białorusi już jest

21.06.2020
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2020 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu