Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Blog Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski są małżeńsko-pisarskim duetem. Interesują się kulturą i historią krajów Europy Środkowo-Wschodniej oraz Rosji. Publikowali m.in. w „Gazecie Wyborczej”, „Tygodniku Powszechnym”, „Nowej Europie Wschodniej”, „National Geographic”, „Polityce”, regularnie współpracują z kwartalnikiem literacko-artystycznym „Akcent”. Autorzy Naukowców spod czerwonej gwiazdy (PWN, 2016), Grażdanina N. N. (PWN, 2017), Naznaczonych przez rewolucję bolszewików (Editio, 2017) oraz Inżynierów Niepodległe (PWN, 2018; książka powstała w efekcie stypednium twórczego MKiDN na 2018 r.)

Щ (Szcz) jak Szczusiew, Alekiej Wiktorowicz Szczusiew
2019-12-22
Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Aleksiej Szczusiew, portret NesterowaArchitekt trzech stylów, projektant cerkwi, mauzoleum Lenina i Łubianki. Zwykł mawiać „dogadywałem się z popami, dogadam się z bolszewikami”. W czasach sowieckich dwukrotnie otarł się o represje, ale sława projektanta grobowca Władimira Iljicza go ocaliła. Według ruskiej legendy – prawie święty. Spacerując po starej Moskwie pamiętajmy, że to właśnie on bronił ją przed zakusami Czerwonego Ołówka.

„Miałem tylko tyle czasu, aby wziąć niezbędne przyrządy ze swojej pracowni i później musiałem skierować się do wskazanego mi pomieszczenia – po latach zapisał Aleksiej Wiktorowicz Szczusiew. Zrelacjonowane przez niego spotkanie ze Stalinem i wierchuszką ZSRR, odbyło się w nocy z dwudziestego trzeciego na dwudziestego czwartego stycznia 1924 roku. Projekt grobowca Lenina, jaki przygotował architekt, gotów był po czterech godzinach. Zatwierdzono go niemal bez poprawek i od razu przystąpiono do realizacji. Ceremonię pogrzebową Władimira Iljicza zaplanowano na dwudziestego siódmego, więc konstruktorom zostały siedemdziesiąt dwie godziny. Jednak już na samym początku okazało się, że ziemia jest tak zmarznięta, że łopata i kilof przez nią się nie przebije, zaś palenie ognisk potrwa dwa albo trzy dni. Wyrwę zrobiono więc za pomocą ładunków wybuchowych. Równocześnie rękami setek budowniczych dostarczono materiały, a później, pracując dzień i noc, wzniesiono drewnianą konstrukcję. Udało się zdążyć, choć ostatni robotnicy opuszczali budowę w chwili, gdy na Plac Czerwony wnoszono trumnę. Szczusiew nadał mauzoleum, które pojawiło się u stóp Senackiej Baszni, formę ułożonych na sobie sześcianów, tworzących piramidę schodkową.

Mauzoleum Lenina – wersja pierwsza, luty 1924 r., Wikipedia,

Budowla w swej idei konstruktywistyczna, w sposób wyraźny czerpała także ze starożytnych wzorców oraz – w przypadku detali zdobniczych, a także samego sposobu łączenia desek – z ruskiej architektury sakralnej. Każdy miał jednak świadomość jej tymczasowości. W marcu zelżały ponad dwudziestostopniowe mrozy, z dnia na dzień temperatura skoczyła powyżej zera i wódz rewolucji zaczął się rozkładać. Zarządzono, acz pierwotnie nie wszyscy ku temu się skłaniali, ponowne balsamowanie, kupiono w Niemczech system chłodniczy oraz rozpisano konkurs na nowy, większy budynek. Spłynęło niemało projektów, w tym na pomnik-pałac, wielka wieża z gwiazdą czy też monstrualny cokół. Żaden z nich nie pasował do entourage’u i ponownie wybrano propozycję Szczusiewa. Nawiązywała ona do istniejącego już grobowca, przy czym nowa konstrukcja – również drewniana – miała być z bogatszą ornamentyką, portykiem i trybuną na szczycie.

Mauzoleum Lenina – wersja druga, po 1 sierpnia 1924 r., Wikipedia,

Wzniesiona w cztery miesiące otworzyła podwoje pierwszego sierpnia 1924 roku. Tłumy moskwiczan i przybyszów z całego ZSRR znów mogły oglądać swego wodza, który dobrze zakonserwowany spoczął w oszklonym, klimatyzowanym sarkofagu. Nie minął rok, a znów rozpisano konkurs na trzecie mauzoleum, tym razem z kamienia. Kwiat architektury radzieckiej postulował wzniesienie konstrukcji przypominających kulę ziemską, statek z Leninem na pokładzie albo piramidę egipską. Wśród stu siedemnastu projektów znalazł się i Szczusiewowski. Proponował on wznieść budowlę ściśle nawiązującą do poprzednich, ale jeszcze większą, już bez ornamentyki; główną ozdobą granitowej bryły miała być wielka pozioma płyta z labradoru, czyli dość rzadkiego kamienia, zwanego w jubilerstwie świątynią gwiazd, z wyrytym jednym, jedynym słowem – Lenin. Mimo sprzeciwów, w tym Majakowskiego, który dostrzegał tu przejaw wstecznictwa – Stalin się nie zawahał, taki konstruktywizm lubił – i po raz trzeci wybrano koncepcję Aleksieja Wiktorowicza.

Mauzoleum Lenina – wersja trzecia, ostateczna, po 1 sierpnia 1924 r., Wikipedia

Ten, który trzykrotnie zaprojektował mauzoleum, przed rozpoczęciem prac, nie mógł być pewnym swej przyszłości. Gdy w styczniowy wieczór 1924 roku pod jego dom zajechał samochód GPU, nie wiedział, czy wiozą go na Łubiankę, czy też faktycznie ma obmyślić grobowiec Lenina. A miał powody do obaw. Jako kierownik olbrzymiego projektu „Nowa Moskwa”, czuł, że jego działania coraz częściej napotykają na opór, a to mogło być zapowiedzią rychłego odsunięcia od zadań, rozpętania kampanii ostracyzmu, którą wieńczyło aresztowanie i w najlepszym wypadku, zsyłka. Władzom Związku Radzieckiego zaczęła przeszkadzać jego idea pozostawienia w centrum starej zabudowy, w tym większości cerkwi i uczynienie z jądra miasta swoistego muzeum. Mniej kontrowersyjne, choć również nielicujące z koncepcją stolicy jako wizytówki nowego imperium, było uczynienie ze Moskwy miasta-ogrodu. Prace grzęzły i Szczusiewowi nie udało się zrealizować planu, jaki wdrażał od 1920 roku, choć sława architekta mauzoleum najprawdopodobniej ochroniła go przed represjami. Przebudowę Moskwy wznowiono po dekadzie, ale projekt – wbrew temu, co zwykło się sądzić – praktycznie nie miał już nic wspólnego z wizją Aleksieja Wiktorowicza. Piętno odcisnął na nim czerwony ołówek Stalina, który kartę miasta ciął na wprost, niezważając na istniejące budynki, ulice i rzeźbę terenu. Inna też była estetyka, choć to zdaje się być tu kwestią drugorzędną.

Budynek Narkomziemu, wygląda obecny, Wikipedia

Szczusiew – niewątpliwie architekt wybitny – miał dwie ważne cechy charakteru: posiadał dar przekonywania oraz umiał iść na kompromisy. Zawieszenie prac nad „Nową Moskwą” pozwoliło mu zająć się pojedynczymi projektami. Pod koniec lat dwudziestych zakończył więc budowę Dworca Kazańskiego. Słynny budynek, który zaprojektował jeszcze przed wojną, udało się wznieść w stylu neorosyjskim. I choć architekt, pod naporem krytyki, zrezygnował z niektórych elementów sztukateryjnych, to ogólny wygląd zgodny jest z pierwotnym planem. Oto niemal miasteczko, a nie spójna bryła, będące dziś jedną z wizytówek miasta. W czasie, gdy otwierano Kazański Wokzał, z pracowni Szczusiewa wychodziły już projekty w absolutnie odmiennej stylistyce. Jednym z nich była konstruktywistyczna siedziba Narkomziemu, czyli ministerstwa rolnictwa – must see dla wszystkich miłośników architektury. Według jego planów zbudowano też instytuty przeniesionej z Petersburga Radzieckiej Akademii Nauk, powstawały i domu mieszkalne, i nawet most. Na przełamie lat dwudziestych i trzydziestych dokonał się kolejny zwrot w estetyce Szczusiewa. Najlepiej widać go w planie Hotelu Moskwa. Budynek ten, pierwotnie przewidziany jako konstruktywistyczny, według pomysłu architektów Staprana i Sawiel’ewa, w wersji ostatecznej, jako neokonstruktywizm, dokończył projektować właśnie Szczusiew. Istnieje legenda, że Stalin, któremu przedstawiono dwa projekty – duetu architektów oraz uznanego już mistrza, pomylił się, przyjmując, że jest to jeden rysunek na dwóch kartach i podpisał się na przestrzał tak, że „Sta...” zostało na części Staprana i Sawiel’ewa, a „...lin” na Szczusiewa. Barwna acz nieprawdziwa anegdota była częścią szerszej historii, która miała niebawem stać się przyczyną problemów Aleksieja Wiktorowicza. Na razie jednak jako główny architekt Moskwy, szef największego biura projektów w kraju tworzył z rozmachem w tak zwanym stalinowskim stylu, określanym nieściśle socrealizmem. Zaprojektował między innymi nowy gmach NKWD, czyli Łubiankę i wiedząc, że znajdzie się tam areszt, nie żałował ozdób, miał powiedzieć „niech chociaż będzie odrobinę weselszy”. Zagadką pozostaje jednak inna konstrukcja – Dom architektów przy Rostowskiej Nabierieżnej. Wzniesiony w 1938 roku trzynastopiętrowy mieszkalny budynek na planie łuku miał być częścią ciągu zabudowy, choć po licznych zmianach pozostał konstrukcją samodzielną. Monumentalny, wznoszący się nad rzeką niczym pomnik, okalał niewielką cerkiew. Świątyni nie zniesiono, jak to wówczas czyniono. Spoglądając na stare fotografie, można odnieść wrażenie, że została wręcz ukryta i na planie symbolicznym osłonięta, niczym skrzydłami, przez górujący Dom architektów. Błagowieszczeńską cerkow’ zburzono dopiero w 1950 roku, czyli tuż po śmierci architekta.

Dom architektów, w budowie, lata 30., Wikipedia

U progu wielkiej kariery Aleksiej Wiktorowicz Szczusiew postanowił nie wstępować do pracowni żadnego z uznanych mistrzów i rozpocząć od autorskich projektów. Wyzwanie, nawet dla zdobywcy złotego medalu – czyli nagrody przyznawanej najlepszemu absolwentowi – trudne, by nie rzec niemożliwe. Rosyjski srebrny wiek miał wielkich budowniczych i walkę o swoją pozycję rozpoczął jeszcze jako student Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. W 1895 roku w gazecie przeczytał o śmierci generała Szubina-Pozdiejewa, przygotował projekt kaplicy nagrobnej i udał się z nim do wdowy. Mimo że rodzinę stać było na zatrudnienie najlepszych architektów, to właśnie dwudziestodwulatek otrzymał to zlecenie. W międzyczasie opracował też plan domu dla znajomego z rodzinnego Kiszyniowa; ponoć zrezygnował z gorącego romansu z żoną owego człowieka i w efekcie pozyskał tak potrzebne mu zlecenie. Faktycznie jednak jego pierwszymi ważnymi projektami były cerkwie. Po powrocie z dwuletniej podróży po Europie Zachodniej i Środkowej Azji otrzymał zlecenie na zaprojektowanie ikonostasu w Soborze Uspieńskim kijowskiej Ławry Peczerskiej. Kolejnym wyzwaniem była odbudowa dwunastowiecznego Soboru św. Bazylego w Owruczu. Przed przygotowaniem projektu, prowadził długie badania nad resztkami świątyni, przeglądał dostępne materiały i gromadził średniowieczny surowiec. Ostatecznie powstał absolutnie nowatorski plan. Ówcześni rekonstruktorzy byli raczej naprawiaczami, dążącymi do odbudowy ruin w zgodzie z tak zwaną imperialną estetyką. Szczusiew zaproponował rozwiązanie, którego istotą było przywrócenie wyglądu świątyni sprzed siedmiu wieków. Dzisiejsi historycy sztuki projekt ten uważają za jeden z najważniejszych w jego karierze, twierdząc przy tym, że zapoczątkował nim cały nurt rosyjskiej naukowej rekonstrukcji. Od tego momentu jego nazwisko stało się marką samą w sobie, a on – trzydziestoletni budowniczy – cieszył się sławą architekta świątyń. Projektował je wespół z najważniejszymi malarzami epoki, w tym pieriedwiżnikiem, Michaiłem Nesterowem czy Nikołajem Roerichem. Drugi z wymienionych zasłynął też jako myśliciel i choć w literaturze nie ma o tym mowy, relacja między nim a młodym architektem musiała wykraczać poza profesjonalne kontakty, przybierając formę metafizycznych dysput.

Sobór św. Bazylego w Owruczu

Trzydzieści trzy świątynie – tyle trzeba zbudować, by zostać świętym, jak głosi ruska legenda. Do rewolucji Szczusiew zaprojektował ich trzydzieści dwie – przekonuje współczesny znawca historii Moskwy, Michaił Żebrak – i mauzoleum Lenina było by tą trzydziestą trzecią. Jako że na Placu Czerwonym złożono świeckiego bożka architekt postanowił chociaż ocalić jeszcze jedną cerkiew – Błagowieszczeńską, kryjąc ją w cieniu Domu architektów. Zaiste gnoza, sowiecka gnoza, której dowieść nie sposób. Faktem jednak jest, że baśniowa, białokamienna i złotogłowa Moskwa, którą choć w części ominął Czerwony Ołówek, swe dzisiejsze trwanie w dużej mierze zawdzięcza właśnie Aleksiejowi Szczusiewowi.

Ryciny:

W poprzedniej odsłonie Sowieckiego alfabetu – Ш (Sz) jak szaszłyk i szampury


Polecamy inne artykuły autora: Marta Panas-Goworska i Andrzej Goworski

Powrót
Najnowsze

Okiem Kremla: jak Polska fałszuje historię

03.01.2020
Karolina Blecharczyk
Czytaj dalej

Kraków: Polacy w Petersburgu na przełomie XIX i XX wieku

29.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Wojtyła, czyli prometeizm w Watykanie

27.12.2019
Cornelius Ochmann
Czytaj dalej

Gazprom – rosyjski gigant na progu zmian

22.12.2019
Marek Budzisz
Czytaj dalej

Rusza nabór do Akademii Ziem Zachodnich i Północnych

19.12.2019
NEW
Czytaj dalej

Gacharia sucharia i kurczaki, czyli o kolejnym miesiącu antyrządowych protestów w Gruzji

19.12.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu