Ta strona używa ciasteczek, dowiedz się więcejOK
Ojczyzna dobrej jakości
2019-11-07
Stowarzyszenie Reporterów „Rekolektyw”, pod red. Małgorzaty Nocuń

Z czym dzisiaj kojarzy się Białoruś? Niektórym z mityczną krainą nad Niemnem i kresowymi dworkami, wielu z Adamem Mickiewiczem i Świtezianką, ale większości zapewne z Aleksandrem Łukaszenką, którego nazwisko przy każdej wzmiance o Białorusi odmieniane jest przez wszystkie przypadki. Zdaje się, że na geopolitycznych zakrętach straciliśmy z oczu Białorusinów i ich codzienne życie, czasem zwykłe, niekiedy wyjątkowe, jak to bywa – pełne marzeń i rozczarowań. Prezentujemy fragment książki Ojczyzna dobrej jakości. Reportaże z Białorusi, która pod redakcją zastępczyni redaktora naczelnego NEW Małgorzaty Nocuń ukazała się nakładem Wydawnictwa Czarnego. Agnieszka Wójcińska przedstawia Mężczyznę dobrej jakości.

 

Pierwszy był Hiszpan. Alfonso, wykładowca uniwersytecki, po pięćdziesiątce i po rozwodzie. Miał dorosłą córkę i drugą – czteroletnią, z innego związku. To on wyszukał profil Tatiany w agencji Gimeney. Zaczęli rozmawiać na Skypie, po angielsku. Ona, od ponad dziesięciu lat przedstawicielka handlowa po studiach ekonomicznych, dobrze zna ten język, on posługiwał się nim na międzynarodowych konferencjach. Na lotnisku w Sewilli czekał na nią z ogromnym bukietem kolorowych kwiatów, w jego domu miała przygotowany własny pokój. Rano robił kawę, a w samochodzie otwierał przed nią drzwi. Pokazywał jej miasto, woził do Malagi i Toledo. Przez trzydzieści sześć lat życia Tania nie zaznała tyle uwagi od żadnego białoruskiego mężczyzny.

– Nasi mężczyźni są infantylni, nie chcą brać odpowiedzialności za swoje życie, nie mówiąc o rodzinie. Do tego nie chcą się zmieniać, rozwijać. Jak mój były mąż. Inne przykłady? Moja mama ma przyjaciółkę, a ona dwóch synów – trzydzieści osiem lat i trzydzieści dwa. Żaden się nie ożenił, mieszkają z nią. Inna znajoma chciała mnie poznać ze swoim synem – czterdziestotrzylatek, który nigdy się nie wyprowadził. Po co mi to? Potrzebuję partnera, nie syna. Tu poznajesz faceta i to ty proponujesz: chodźmy tam, zróbmy to, inicjatywa jest po stronie kobiety, bo on czuje się królem. Wyjątki? Naturalnie się zdarzają. I mają żony.

U Alfonso spędziła dziesięć dni, jak w innej bajce, po czym wróciła do Grodna. Po paru dniach powiedział, że się zakochał i chce, żeby znów przyleciała. Mieli spróbować żyć razem. Tatiana przyznaje, że też była nim zainteresowana. Przyjechał poznać jej rodziców i razem wrócili do Hiszpanii. – Po półtora miesiąca zrozumiałam, że dla mnie różnica wieku jest za duża. Póki się tylko z kimś spotykasz, to nie ma znaczenia, ale jak zaczynasz z nim żyć – już tak. Chciał siedzieć w domu, mieć spokój, a ja chciałam chodzić po mieście, żyć.

Rozstali się. Tatiana wyznała mi później, że był jeszcze jeden szkopuł. Nie chciał, żeby przyjechała z córką, Jelizawietą, lat dziesięć. Słyszał, że inne tak robią – dzieci zostają z dziadkami, a ich mama zaczyna nowe życie. Ale ona przecież żyje z Lizą, więc tylko z nią może gdzieś wyjechać. Nie ukrywała tego w ankiecie.

 

Olga. Automat

– Chciałabym znaleźć mężczyznę „dobrej jakości”. Co to znaczy? Żeby był przyzwoity, wierny – to jako pierwsze napisałam w ankiecie – żeby poważnie podchodził do życia. I do kobiet. Nie chcę tu popróbować, tam popróbować, tylko znaleźć partnera, przyjaciela, doradcę. Kogoś, z kim będę żyć.

Od dziesięciu lat Olga żyje dla dzieci i pracy (jest główną redaktorką i wydawcą w lokalnej stacji radiowej). Nie, nie narzeka – kocha to. Po prostu czuje się zmęczona. A czasem zwyczajnie się boi – czy da radę, czy wystarczy pieniędzy z jednej pensji. A co, gdyby nagle zachorowała? Myśli kłębią się w głowie, w żołądku ściska, a gardło robi się nagle suche. Paskudne myśli, których chciałaby się pozbyć, ale nie potrafi. Niekiedy dopadają ją przed zaśnięciem – wtedy przewraca się z boku na bok. Innym razem, gdy zmęczona siada po powrocie z radia, na kanapie. Każdego dnia daje sobie takie dwadzieścia minut. Oczy ma półprzymknięte, ciało bezładne. Długie, ufarbowane na chłodny blond włosy opadają na oparcie. Dziewczynki chodzą wokół niej na palcach albo zajmują się swoimi sprawami. Nawet Salwador – biało-czarna świnka morska – jakby milkł w klatce. A ona nie robi nic. Potem trzeba przyszykować kolację. Jedzą i rozmawiają, co się wydarzyło w ciągu dnia, co w szkole. Później lekcje – pomaga córkom z zadaniami, przepytuje, z czego potrzeba. Kładą się koło północy. Dlatego, gdy rano budzik dzwoni o szóstej czterdzieści, odsuwa moment wstania do ostatniej minuty. Budzenie dzieci, śniadanie, prysznic, makijaż. I dalej, w kolejny dzień.

Dziesięć lat temu Olga urodziła bliźniaczki – Sofię i Marianę. Pamięta, że pielęgniarka położyła jej jedną córkę na lewej ręce, a drugą na prawej. Pokazała je najstarszej, dziewięcioletniej wtedy Halinie. To był moment całkowitego szczęścia. – Kocham je wszystkie trzy tak, że trudno opisać – mówi i pokazuje na telefonie zdjęcia z dziewczynkami (wspólny spacer, razem na daczy, koncert Haliny – uczy się u najlepszego profesora w Grodnie i chce studiować w mińskim konserwatorium). Miesiąc później mąż ją zostawił.

– Powiedział: „Nie dam rady fizycznie, psychicznie”. Nie wytrzymał bezsennych nocy, tych wszystkich obowiązków. On odszedł, ja zostałam. Nie myślałam: co teraz zrobię, zabiję się czy coś podobnego. Zrozumiałam, że muszę zająć się dziećmi i tyle. Ale przez dwa lata byłam jak automat. Młodsze dziewczynki od początku znają życie, w którym jest tylko mama – milknie na dłuższą chwilę. – Minęło dziesięć lat, chodziłam do psychologa, ale wciąż tego nie rozumiem: miał śliczne dzieci, zdrowe, wspaniałe, no niesamowite. Jak można sobie tego odmówić? Nie, nie założył nowej rodziny, zamieszkał ze swoją matką. Dziewczynkami się nie interesuje, jak się uczą, co jedzą, w co się ubierają. Co parę miesięcy przychodzi i zabiera je na spacer. Co miesiąc płaci alimenty na młodsze, bo starsza jest już dorosła, po dwadzieścia

pięć dolarów na każdą (urzędowo uznano, że na więcej niż te pięćdziesiąt dolarów nie może sobie pozwolić), czyli sto naszych białoruskich rubli w sumie. Pójdziesz dwa razy do supermarketu i nic ci nie zostanie, bo ceny produktów spożywczych i chemii gospodarczej nie różnią się od polskich.

 Pytam Olgę o infantylizm mężczyzn. Z czego wynika, poza wychowaniem?

– Z niestabilnej sytuacji – mówi. – Mężczyźni dużo pracują, czasem w dwóch albo trzech miejscach, mało widują się z rodziną, ale i zarabiają mało. Nie mogą się realizować, nie czują się męsko i to ich łamie. Zaczynają pić, alkoholizm to u nas wielki problem.

– Ta apatia zaczyna się już po studiach, w wieku dwudziestu kilku lat – tłumaczy mi doktor Maxim Rust, Białorusin mieszkający w Polsce, badacz społeczny. – Ze względu na „rozpriedielenie” przez dwa lata młodzi muszą w miejscu wskazanym przez władze odpracować studia, jeśli były bezpłatne, na państwowym uniwersytecie. Często zostają tam na lata, z obawy, że nie znajdą innej pracy, i tak tkwią w zawieszeniu, sfrustrowani. Państwo zapewnia im minimum bytu, ale wiele więcej nie mogą zdziałać.

Kobiety przed poddaniem się temu marazmowi powstrzymuje matczyny instynkt. To motor, który je napędza. I spuścizna po czasach ZSRR – wtedy pracowały na dwóch „etatach” – tym zawodowym i rodzinnym, bo to one odpowiadały za dom, dzieci, a nawet kupowanie ubrań dla mężczyzny czy dbanie o jego zdrowie. I nadal tak jest – Białoruś tym różni się od innych krajów byłego Związku Radzieckiego, że w większości kobiety wciąż tu pracują zawodowo. Niestety w gorzej płatnych zawodach niż mężczyźni, więc idealna rodzina to wciąż taka, gdzie jest dwójka partnerów,którzy pracują i zarabiają. Na to, że kobieta powinna mieć męża i dzieci, wciąż jest silna presja społeczna.

 

Premiera 6 listopada

Więcej

Autorki i autorzy: Katarzyna Brejwo, Rafał Grzenia, Julia Jürgens, Eva-Lena Lörzer, Jędrzej Morawiecki, Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz, Aneta Prymaka-Oniszk, Kaja Puto, Alona Szabunia, Ziemowit Szczerek, Agnieszka Wójcińska.

Projekt przygotowało Stowarzyszenie Reporterów „Rekolektyw”.

Wydano z finansowym wsparciem Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej. Herausgegeben mit finanzieller Unterstützung der Stiftung für deutsch-polnische Zusammenarbeit.


Powrót
Najnowsze

Na Białorusi ludzie boją się zmian

17.11.2019
Małgorzata Nocuń Bartosz Panek
Czytaj dalej

Gruzini znów wyszli na ulice

15.11.2019
Wojciech Wojtasiewicz Jakub Janiszewski
Czytaj dalej

Gruzińskie Marzenie w obliczu kryzysu

15.11.2019
Mateusz Kubiak
Czytaj dalej

Program konferencji Polska Polityka Wschodnia 2019

14.11.2019
NEW
Czytaj dalej

Gra o tron w Gruzińskim Kościele Prawosławnym

14.11.2019
Daria Szlezyngier
Czytaj dalej

Zatrzymanie Ihora Mazura. Rosyjska prowokacja

13.11.2019
Eugeniusz Sobol
Czytaj dalej

copyrights © 2010-2017 by Kolegium Europy Wschodniej im. Jana Nowaka-Jeziorańskiego we Wrocławiu